Zaklinanie historii
Jeśli jednak "Witaj, nocy" było studium pokazującym źródła terroryzmu, to "Sophie Scholl" nie pozwala się tak jednoznacznie zinterpretować. Ten film pokazuje marginalny fragment historii II wojny światowej, opisuje losy niewielkiej grupy młodych Niemców, którzy kolportowali antyhitlerowskie ulotki. Po "Upadku", który z przerażającą dokładnością pokazał ślepą wiarę wszystkich Niemców w fuhrera, ciężko przekonać widzów, że w III Rzeszy działał jakakolwiek zorganizowany ruch oporu przeciw Hitlerowi. I Rothemund nie próbuje nawet tego sugerować - oko kamery skoncetrowane jest tylko na Sophie Scholl (gra ją Julia Jentsch) oraz jej bracie Hansie (Fabian Hinrichs). Nie ma żadnych aluzji, że ktokolwiek ich popierał, że rozrzucane przez nich ulotki miały jakąkolwiek siłę oddziaływania.
Ale Sophie Scholl jest pokazana jako kobieta o niezwykłej sile ducha i charakteru. W czasie przesłuchania padają z jej ust słowa o sumieniu i moralności, jakie każdy Niemiec chciałby dziś słyszeć z ust swoich rodziców (dziadków) żyjących w czasie II wojny światowej. A przynajmniej chciałby, żeby oni tak wtedy myśleli, a ich zaślepienie Hitlerem było pozorowane, było robieniem dobrej miny do złej gry. Przykład Scholl jest jednoznaczny - skoro ona umiała tak mocno przeciwstawić się nazistowskiej machinie śmierci, to znaczy, że nie wszyscy Niemcy ślepo jej ulegli.
"To wszystko nie było na próżno" - mówią w finałowej scenie główni bohaterowie filmu. Mają rację. Wprawdzie ich sprzeciw nie skrócił koszmaru II wojny światowej, ale dziś może świecić przykładem. Niemcom nie uda się zrzucić z siebie piętna narodu odpowiedzialnego za Hitlera i piekło, jakie on zgotował światu. Ale pozwala każdemu z nich osobno łudzić się, że może akurat w jego rodzinie żyli dobrzy Niemcy, którzy nie popierali całkiem fuhrera. To swoiste zaklinanie historii. Oby przez takie filmy na próżno nie poszła lekcja, którą dla całego świata okazało się piękło wojny rozpętanej przez Niemców.
Agaton Koziński
"Sophie Scholl" ("Sophie Scholl - Die letzten Tage"), reż. Marc Rothemund, Niemcy, 2005